Co zabrać ze sobą w podróż (z dziećmi). TOP 10.

Podróż z dzieckiem samochodem niejedną osobę może przyprawić o porządny ból głowy. Szczególnie jeśli jest to pierwszy taki wyjazd i wydaje nam się, że tysiące rzeczy są nam potrzebne, tak aby zaspokoić potrzeby małego człowieczka. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w podróży dzieci potrzebują mniej niż, nam dorosłym, się może wydawać. Moi chłopcy zaskakują mnie za każdym razem swoją kreatywnością i postrzeganiem świata.

dreamroad

land cruiser zabudowa
To nasza pierwsza kombinacja zabudowy w Lexusie, zanim Michał zrobił zabudowę na klapie od bagażnika.

 

 Postaram się sporządzić subiektywną listę rzeczy, które sprawdzają się w naszym przypadku.

1.Ubrania

Kwestia ubrań jest dość dyskusyjna, ale po wielu latach męczarni doszedłem do wniosku, wraz z żoną, że zabieranie za dużej ilości ubrań to podstawowy błąd. Wyjazd ma być relaksem, odpoczynkiem od stroszenia piórek, pokazywania się i stylistycznych popisów. Nie ma co myśleć kategoriami: a co jeśli pójdziemy do restauracji, a co jeśli będziemy mieli jakieś ważne spotkanie, a co jeśli przydadzą mi się szpilki, a co jeśli zgubę klapki, to wezmę trzy pary na zapas. Tego typu tok myślenia prowadzi do tego, że zabiera się wszystko z domu i w samochodzie brakuje miejsca, robi się po prostu burdel a w połowie wyjazdu i tak nie wiadomo, co jest brudne a co nie.

Ja na wyjazd trwający cztery tygodnie (południe Europy) zabieram pięć koszulek, jedną bluzę, dwie pary skarpetek, dwie pary krótkich spodenek, jedną parę długich spodni. Wszędzie jest woda, więc wystarczy poświęcić parę minut na to, aby wrzucić sobie koszulkę do morza, uprać, potem wypłukać w słodkiej wodzie i po dwóch godzinach już jest sucha. Skarpetek nie noszę, więc nie potrzebuję wielu par. W ogóle, gdy jest ciepło to mało rzeczy noszę na sobie.

Aneta ma podobne podejście, ale zachowuje swój kobiecy styl, czyli rzeczy muszą pasować do siebie kolorystycznie, muszą mieć jakiś kobiecy akcent. Jednak udało nam się zredukować ilość ubrań na przestrzeni lat, co bardzo pozytywnie odbiło się na komforcie podróży.

Wyjątkiem są dzieci, które są tak nieprzewidywalne, że dobrze jest zdublować każdy element garderoby. Na każdym wyjeździe, któryś z naszych diabełków uświni sobie spodnie jakąś nieznaną substancją, średnio zginą dwie pary butów (zginą połowicznie, bo jeden but pozostaje, a drugi znika). Chociaż w sumie trochę przesadzam, gdyż i tak spędzają 90% czasu jedynie w spodenkach, więc nie mają czego zabrudzić. Po każdym powrocie stwierdzamy, że tym razem znowu wzięliśmy za dużo ubrań 😉

2. Leki

Nie ufajmy apteczkom samochodowym, gdyż ich ceny są bardzo niskie, więc w środku otrzymamy tępe nożyczki, które nie przetną nawet papieru toaletowego, jakieś cieniutkie bandaże, parę plasterków, dwa kłębki waty i mizerną substancję dezynfekującą. Apteczkę trzeba skompletować sobie samemu i dodać do niej wszelkie leki, które wydają się nam niezbędne: pastylki przeciwbólowe, pastylki wzmacniające organizm, coś na rozwolnienie, jakieś leki rozkurczowe (no spa). Panthenol, jakieś kremy, maści itd. Oprócz tego przydadzą się strzykawki z igłami. Niekoniecznie do robienia zastrzyków, ale strzykawką można coś przepłukać, a igłą wyciągnąć drzazgę z ręki. Oczywiście niezbędny jest dobry środek dezynfekcyjny. Oczywiście nie będę już wymieniał tego, co standardowo musi być w apteczce, czyli ostre nożyczki, bandaże, gazy itd.

3. Dobra nawigacja

Wiele osób kupuje sobie nawigację, taką zwykłą, i liczy na to, że wszystko będzie dobrze. Niestety podczas wyjazdów w miejsca dalsze od europejskiej, skomercjalizowanej cywilizacji, typowe nawigacje się nie sprawdzają. Są one wygodne w miastach, gdyż zwalniają z myślenia: skręć w lewo, skręć w prawo, a potem kierowca ląduje samochodem na schodach prowadzących do stacji metra. Zdarzało się to wielokrotnie. Podczas podróży poza asfaltem, wzdłuż dzikiego wybrzeża czy przez jakąś dość głęboką wieś, sprawdzają się albo drogie nawigacje (np. wysokie modele Garmin) albo programy nawigacyjne na tablety czy smartfony. Chodzi o to, że tego typu programy do nawigacji mają możliwość wgrania map, czy zakreślania rejonów naszej podróży jeszcze będąc w domu i pobierają mapy z internetu do wykorzystania w trybie offline. Atrakcyjna pani nie będzie nam mówić, gdzie mamy skręcić, ale za to będziemy mogli przejrzeć nasz obszar bardzo dokładnie, nawet z zaznaczonymi ścieżkami pieszymi, lub oglądać zdjęcia satelitarne. Bardzo gorąco polecam MotionX GPS HD na iPada. Używam tego programu od bardzo wielu lat i jest dla mnie ideałem. Oczywiście, jeśli ktoś ma pieniądze na profesjonalnego Garmina, to też nie ma czego żałować.

4. Jedzenie

Jedzenie to temat rzeka i wszystko zależy od sposobu odżywiania danej rodziny. My staramy się odżywiać zdrowo, więc nie zabieramy w podróż słodyczy, nie zabieramy konserw, nie zabieramy chińskich zupek. W ogóle niewiele ze sobą zabieramy, gdyż w miejscach, gdzie jest mniej komercji, tam jedzenie jest zdrowsze. Świeże owoce i warzywa kupujemy na miejscu, owoce morza kupujemy niemalże bezpośrednio z morza (a nie z całego łańcucha hurtowni zaczynającego się daleko w Azji, w hodowlach o wątpliwej reputacji). Ważne, aby wyposażyć się w lodówkę kompresorową i gwarantuję, że jedzenie na wakacjach będzie o wiele zdrowsze niż w domu. Nie ma nic wspanialszego niż zdrowy posiłek zjedzony nad brzegiem morza.

5. Woda

Niestety niewiele się wymyśli w tej kwestii. Woda jest ciężka i jej zużycie jest spore i tego nie pominiemy. Na podróż dobrze jest mieć parę pięciolitrowych baniaków z wodą pitną, żeby niepotrzebnie się o nią nie martwić. Na miejscu można już kupować wodę lokalnie. Trzeba pamiętać, że czteroosobowa rodzina zużywa około 5 litrów wody dziennie. Na szczęście w wielu miejscach udawało nam się pobrać wodę ze studni czy z naturalnych źródeł. Oczywiście zawsze dobrze jest wodę oczyścić, albo poprzez jej przegotowanie, albo metodą SODIS lub poprzez naturalne jej odparowanie (idealne do oczyszczania słonej wody). Warto zajrzeć w link: Oczyszczanie wody.

6. Rozrywka

Dzieciaki potrzebują trochę rozrywki podczas jazdy, gdyż sama podróż od miejsca A do miejsca B bywa czasami męcząca. W miejscu docelowym już lepiej, żeby radziły sobie same ze swoją wyobraźnią. Wiadomo, że wygodnie jest zabrać ze sobą laptopa, tablety, wiadra zabawek, ale tego typu strategia jest bardzo krótkowzroczna, gdyż dziecko nie będzie się chciało oderwać od swoich gadżetów, czyli nie wyniesie z wyjazdu rzeczy najważniejszej: możliwości pobycia ze sobą, ze swoimi pomysłami i wyobraźnią. Dorosłym wystarczy jakaś dobra książka, notatnik, aparat fotograficzny i wino. Dla dzieci koniecznie sprzęt do pływania, nurkowania, zabawy w piasku.

7. Ciepły sen

Nawet w ciepłych krajach noce potrafią dać się we znaki, gdyż często można zaobserwować duże wahania temperatury. Jeśli weźmie się jeszcze pod uwagę zwolniony metabolizm podczas snu, to w wyniku tych czynników można porządnie zmarznąć. Warto zadbać o jakiekolwiek śpiwory, o ciepłe maty które odizolują nas od podłoża i wszelkie inne drobne kocyki czy poduszki, które zapewnią ciepło. Namioty dachowe są dość dobrym miejscem do spania, gdyż odizolowują nas dodatkowo od tego co może znaleźć się na ziemi: wilgoć, chłód, roślinność, robactwo.

8. Krzesełka turystyczne

Choć trąci to trochę wygodnictwem, to zabieramy zawsze ze sobą komplet czterech krzesełek turystycznych i stolik. Pewnie wystarczyłby dwa, bo i tak większość czasu dzieci spędzają na ziemi, albo na klapie samochodu :-). Braliśmy, w przypływie szaleństwa, również leżaki, które wiązaliśmy gdzieś z tyłu samochodu i może nie wyglądało to super poważnie i profesjonalnie, ale liczy się wygoda i miło spędzony czas, a nie udawanie, że jedzie się na survival. Przy kolejnych wyjazdach zrezygnowaliśmy z leżaków i też było ok.

9. Puste pudełka

Zawsze zabieram mniej rzeczy wyjeżdżając. Pakuję się wtedy bardzo oszczędnie, bo wiem, że wracając będę obładowany, jak palestyński osiołek. Natomiast ZAWSZE biorę puste plastikowe pojemniki na rzeczy przywiezione z wyjazdu. Największą frajdę chłopcom sprawia szukanie ‚skarbów’ i oczywiście zabieranie ich ze sobą. Dlatego, żeby to później gdzieś pomieścić, takie pudełko dla każdego jest super rozwiązaniem. Wiedzą, że są ograniczeni do tych swoich pudełek i wtedy jest mniej płaczu i nerwów. Moje dzieci to typowi zbieracze, chcą wziąć wszystko: łącznie z psami, żółwiami, rurami kanalizacyjnymi i tysiącem rzeczy, które są im absolutnie niezbędne do życia. Z rzeczy o ekstremalnych gabarytach, przywieźliśmy dużego kaktusa i pień z drzewa oliwnego :-).

10. Smutna rzeczywistość, wifi + usb

Punkt ten się odnosi do rodziców starszych dzieci. Niestety starsze pociechy, mają trudności z przeżyciem, jeśli raz na kilka dni nie uzyskają dostępu do ich wirtualnego świata. Żeby wyjazd był dla wszystkich przyjemnością, a nie stresem to trzeba zabrać kabel USB, aby chociaż w minimalnym stopniu zaspokoić niezdrowe nałogi.

 

Dotknąłem jedynie wierzchołka góry lodowej tym tematem, ale mam nadzieję, że znajdą się osoby, które zaskoczył choć jeden punkt z powyższych. Człowiek przygotowuje się całe życie, a i tak zawsze każda podróż zaskoczy jakąś niespodzianką.

dreamroad.pl