Jak zdobyć czystą wodę?


Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę, że woda płynąca lub stojąca sobie gdzieś w plenerze zawiera wiele elementów w sobie. Najczęściej nie wszystkie jednocześnie i miejmy nadzieję, ze w naturze długo tak pozostanie.

A więc woda może zawierać w sobie:

  • bakterie
  • wirusy
  • metale ciężkie i inne zanieczyszczenia chemiczne
  • sól
  • zanieczyszczenia mechaniczne (piach, muł, popiół i wszelkie inne elementy, które czynią ją mętną)

 

Nasz organizm jest w stanie przyswoić pewną ilość tych elementów i je skutecznie zwalczyć czy zmetabolizować, jednak jeśli przekroczymy pewien próg, inny dla każdego człowieka, to skończy się to czymś niewinnym jak świdrowanie w brzuchu, ból głowy czy biegunka, lub też mega wielkim odwodnieniem, gorączką czy śmiercią.

 

Każdy, wraz z wiekiem, jest w stanie określić na ile jest podatny na zanieczyszczenia będące w wodzie. Ja, na przykład wiem, że woda, która u mnie powoduje jakiś lekki ciężar w brzuchu, u mojej żony kończy się totalnym rozstrojem żołądka, gorączką i sporym osłabieniem organizmu.

 

Jaka woda jest najbezpieczniesza?

Bez wątpienia dotyczy to wody przegotowanej. Czyli jeśli nie jesteśmy pewni pochodzenia wody, to najlepiej ją przegotować. W warunkach europejskich wystarczy poczekać aż się zagotuje, ale będąc na innych kontynentach lepiej ją podtrzymać w stanie wrzenia przez parę minut. Dzięki temu zneutralizujemy większość wirusów i bakterii i nie będzie nam groziła ‚zemsta faraona’ czy inne ‚rzadkie’ niespodzianki. Gotowanie sprawdza się dość dobrze, gdyż w większości przypadków pobieramy wodę z jakiegoś kranu czy ‚cywilizowanego’ ujęcia. Gotowaniem jednak nie zmienimy składu chemicznego wody i nie pozbędziemy się soli czy zanieczyszczeń mechanicznych.

 

Aby pozbyć się niechcianych substancji chemicznych należy wodę przefiltrować. Najlepiej się chyba sprawdzi filtr węglowy. Są filtry w postaci bidonów, kubków, a także filtr specjalnie stworzony dla podróżników w postaci grubej rurki, przez którą można zasysać wodę bezpośrednio z potoku czy innego ‚podejrzanego’ źródła. Nazywa się Life Straw (słomka życia) i jest to dość poręczna rurka, która przyda się w plecaku każdego backpackera.

Life Straw, słomka życia
fot. materiały producenta

Należy jednak zachować zdrowy rozsądek i używać tego typu słomki w ostateczności. Nie sposób przefiltrować wszystkie zarazki, substancje chemiczne czy sól morską. Jeśli możemy to gotujemy wodę i kropka.

SODIS

Dość prostym sposobem na oczyszczenie wody jest SODIS, czyli SOlar DISinfection, słoneczna dezynfekcja. Polega ona na wykorzystaniu promieni słonecznych (promieniowanie UV) do wybicia zarazków. Wodę, którą zamierzamy wypić wlewamy do szklanej lub plastikowej butelki, totalnie przezroczystej (nie zielona czy niebieska). Taką butelkę pozostawiamy na słońcu przez wiele godzin i potem możemy spokojnie się napić. Na południu Europy zaleca się pozostawiać butelki na słońcu przez około 10 godzin, a w Afryce krócej. Oczywiście jeśli niebo jest zachmurzone, to możemy się pożegnać z SODISem. Należy pamiętać, że dzięki tej metodzie pozbędziemy się bakterii czy wirusów, ale skład chemiczny pozostanie bez zmian. Jeśli rozbiliśmy obozowisko w pobliżu zakładów chemicznych i pobieramy wodę z pobliskiego strumyka to SODIS nie jest dla nas.

Dezynfekcja wody
Butelki z wodą po całym dniu naświetlania.

Odparowanie wody, destylacja.

Chyba najlepszy sposób na uzyskanie czystej wody, wolnej od większości zarazków, związków chemicznych i brudu. Jest wiele sposobów na uzyskanie wody skroplonej z pary. Najłatwiej jest ustawić duże naczynie z wodą a w środku drugie mniejsze. Całość przykrywamy szczelnie plandeką z przezroczystej folii a w środku kładziemy mały kamyczek, żeby plandeka uginała się ku środkowi. Dzięki temu woda będzie parować pod wpływem słońca, będzie się skraplać na plandece i wędrować po jej pochyłej powierzchni ku środkowi, a następnie opadać do naczynia pod spodem. Taką szklarnię można stworzyć na wiele sposobów i niestety jedyną jej wadą jest szybkość działania, gdyż szklankę wody otrzymamy po paru godzinach. Taka metoda jednak jest najlepsza jeśli koczujemy nad morzem, gdyż pozwala nam na pozbycie się soli z wody. Są nawet gotowe urządzenia dla żeglarzy, takie jak to poniżej.

Odsalanie wody

Urządzenie pokazane powyżej składa się ze środkowej części, która jest czarnego koloru, aby woda szybciej parowała. Parująca woda skrapla się na przezroczystej kopule i ścieka po bokach. Tam się gromadzi i może być ręcznie pobierana lub też zbiera się w specjalnym pojemniku (szary kolor na zdjęciu). Tego typu urządzenie daje nam wodę bez soli, a poza tym waży mniej niż mechaniczna odsalarka i nie wymaga energii do pracy. Jedynie wydajność jest dość słaba, ale wystarczy aby przeżyć. Poniżej przedstawiam schemat działania takiego urządzenia, dla ludzi z mniejszą wyobraźnią.

Pompowana odsalarka do wody

Oczywiście są komplety filtrów, odwrócona osmoza, odsalarki elektryczne, ale nie chodzi o to, aby robić przegląd gadżetów za grube pieniądze, lecz uświadomić sobie jak pozyskać wodę w nagłych przypadkach. I to tyle w temacie wody pitnej.

Woda do mycia.

Oprócz wody do picia, potrzebna też jest woda do utrzymania higieny, do umycia się. Na szczęście skóra człowieka jest dość skuteczną barierą, więc nie musimy myć się w wodzie destylowanej. Można jednak polepszyć sobie jakość codziennej toalety.

Tabletki i nadmanganian potasu.

W sklepach dostępne są tabletki do oczyszczania wody. Nie wiem ile kosztują i na ile są skuteczne, ale skoro są to warto się w nie zaopatrzyć. Ja używam nadmanganianu potasu. Wrzucam jedną malutką tabletkę (4x4mm) na około 50-70 litrów wody i do tej pory nie miałem problemów z wodą użytkową. Nie należy jednak przesadzać z nadmanganianem potasu, gdyż w zbyt dużym stężeniu działa drażniąco.

Srebro.

Srebro zapobiega rozrostowi fauny w wodzie, czyli dłużej utrzymuje jej świeżość. Wrzucenie jakiegoś srebrnego przedmiotu do zbiornika z wodą zapobiegnie jej zepsuciu. Oczywiście ważna jest powierzchnia oddziaływania srebra, więc srebrna tacka będzie bardziej skuteczna niż łańcuszek. Można też kupić specjalną pastę ze srebrem, którą wciera się w inny metalowy przedmiot (np. laminat miedziany) i uzyskuje się dużą powierzchnie reakcji srebra z wodą.

Jeśli koczujemy gdzieś nad morzem, to nie należy bać się wody morskiej. Ciało w dotyku wydaje się suche i wyniszczone, ale to tylko złudzenie. Kąpiele w morzu doskonale wpływają na skórę. Nie ma więc sensu marnować słodką wodę, gdy ma się morze na wyciągnięcie ręki. Delikatne osobniki mogą ewentualnie spłukać z siebie sól, aby nie odczuwać dyskomfortu.

Reasumując, najbezpieczniej jest kupić wodę w butelkach i nie ryzykować. Choć pewnie nie zawsze się tak da.

Komentarze

komentarze