Jaką wybrać lodówkę samochodową.

Posiadanie lodówki, a tym bardziej jej wybór to temat rzeka. Jedni mają i nie chcą, inni nie mają a chcą mieć, a jeszcze inni… No właśnie tak to wygląda. Jako że aktywnie uczestniczę na kilku forach i grupach związanych z podróżami, to średnio na każdej z nich, dwa razy w tygodniu, ktoś zadaje identyczne pytanie. Tym wpisem chciałbym podzielić się z Wami moim wieloletnim doświadczeniem, wiedzą techniczną, jak również faktem, że posiadałem wszelkie możliwe typy lodówek, więc piszę o prawdziwych przeżyciach: zero teorii i sto procent praktyki.

 

Lodówki turystyczne

lodówka peltier

Pod tą enigmatyczną i bardzo ogólnikową nazwą kryją się najczęściej lodówki termoelektryczne, czyli wszelki sprzęt ‚marketowy’. Cena mówi sama za siebie, bo są to lodówki wykonane z najtańszych elementów i jednocześnie dające największy zysk dla producentów.

Składają się one z:

  • ogniwa peltiera za 10zł
  • aluminiowych radiatorów za 20zł
  • wentylatorka za 10zł
  • zasilacza za 15zł
  • plastikowej obudowy za około 10zł

Koszt końcowy to zawsze ponad 200zł, więc mocno przepłacamy.

A jak taka lodówka działa? Otóż ogniwo Peltiera to taka specjalna metalowa blaszka, która po podłączeniu do prądu robi się zimna z jednej strony, a z drugiej strony bardzo gorąca. Wentylator ma za zadanie chłodzić tę część, która się grzeje i to cała filozofia. 

Po czym poznać taką lodówkę? To proste, gdyż takie lodówki mają najczęściej kształt prostokątnego wiadra z rączką. Wieczko jest grube i są na nim kratki wentylacyjne z obydwu stron. No i oczywiście cena w okolicach 200-400zł. 

Czy to się sprawdza? I tak i nie. Po pierwsze, taka lodówka pobiera non stop 60W, czyli pożera bardzo dużo prądu. Po drugie potrafi ona schłodzić maksymalnie do 15-18*C poniżej temperatury otoczenia, czyli przy upalnym dniu i 30*C na zewnątrz, lodówka schłodzi nam się tylko do 12-15*C. Lodówki tego typu generalnie nadają się do schłodzenia napojów podczas jazdy samochodem, ale podczas postoju wyczerpią akumulator momentalnie. Dla mnie, osobiście, nie warto wydawać ani grosza na tego typu produkt.

 

Lodówki absorpcyjne

lodówka na gaz

Najczęściej mówi się o nich ‚lodówki na gaz’, gdyż pracują one na 12V, 220V i właśnie na gazie. Są one bardzo popularne w kamperach i są obiektem pożądania i niezdrowego podniecenia wśród kamperowiczów.  Ich popularność wynika z prostoty konstrukcji, z przyzwyczajeń społeczności kamperowej, jak również z niewygórowanej ceny. Bez problemu można kupić tego typu lodówki w okolicach 1000-1600zł.

A jak taka lodówka działa? Otóż na tyłach lodówki jest układ wypełniony specjalnym płynem. Tenże płyn, po podgrzaniu, zaczyna krążyć w układzie i odbiera ciepło z lodówki, wydalając je na zewnątrz. Z tyłu lodówki znajduje się osobna grzałka na 12V, osobna grzałka na 220V oraz palnik gazowy, który też ogrzewa. Dlatego te lodówki mogą pracować na trzech źródłach energii, choć nie równocześnie.

Po czym poznać taką lodówkę? Z tyłu znajduje się dużo metalowych rurek oraz srebrny komin z jednej ze stron. Widać też kable na 220V, 12V i jakieś przyłącze do gazu. Zapamiętaj zdjęcie powyżej i już nigdy się nie pomylisz.

Czy to się sprawdza? Jeśli ktoś korzysta z pól kempingowych i podpina się do prądu, to jest to ciekawa propozycja i w sumie na tym kończą się jej zalety. Pobór takiej lodówki to około 60W, więc nie nadaje się do pracy z samego akumulatora, bo go wykończy w parę godzin. Na gazie pracuje dobrze, ale musi być zadbana wentylacja, bo jak do środka dostanie się kurz, jakieś owady czy liście to może nam spłonąć kamper i niestety dzieje się to dość często. Te lodówki też niestety lubią grzać, zamiast chłodzić, jeśli samochód stoi na nierównym terenie. Czasami też trzeba lodówkę wymontować, gdyż układ się zapowietrza i trzeba lodówkę obrócić o 360 stopni, żeby sobie ‚beknęła’. Jakby było mało, to raz do roku powinno się ją przejrzeć, żeby uniknąć pożaru. W dodatku tego typu lodówka dość wolno zaczyna chłodzić: potrzebuje na to parę godzin. Poza polem kempingowym taka lodówka jest bezużyteczna, bo nie ma skąd wziąć prąd, który zaspokoi jej apetyt, a nie wszyscy chcą używać gazu do tego typu urządzeń. Ja bym osobiście nigdy nie kupił takiej lodówki. Miałem, cierpiałem i nie chcę nigdy więcej. To jest przestarzała, niewydajna technologia. Nie polecam.

 

Lodówki kompresorowe

 

lodówka sprężarkowa 12V

Tego typu lodówki działają dokładnie tak samo, jak lodówki w domu. Dopiero zaczynają być popularne, gdyż ich cena, jak do tej pory, była zaporowa. Obecnie już powoli zaciera się granica finansowa pomiędzy lodówkami kompresorowymi a absorpcyjnymi. Już 1800zł wystarczy na tego typu sprzęt.

A jak taka lodówka działa? Jest sobie sprężarka (czyli kompresor), która spręża specjalny gaz, a tenże gaz pobiera ciepło z otoczenia podczas rozprężania się w wewnętrznej stronie lodówki. Kompresory jednak są zaprojektowane pod 12V, są totalnie ciche i bezobsługowe. Tak, jak w domu, tylko lepiej. 

Po czym poznać taką lodówkę? Sam kształt lodówki może być dowolny: może to być lodówka ładowana od góry, lodówka w stylu ‚domowym’ z drzwiami z boku. Może to też być lodówka z wysuwaną szufladą. Jednak absolutnie wspólną cechą jest to, co widać na zdjęciu powyżej, czyli kompresor plus mały radiatorek i wentylator. Obecnie monopolistą, który dostarcza kompresory chyba do 99% lodówek tego typu, jest firma Danfoss/Secop i ich najpopularniejszym kompresorem jest model BD35F. Jeśli więc widzisz nazwę Danfoss lub Secop i symbol BD35F, to jest to sprzęt, którego szukasz. Lodówki tego typu działają w przedziale 12-24V więc są popularne w ciągnikach siodłowych, czyli popularnych ‚TIRach’.

Czy to się sprawdza? Absolutnie! Dla kogoś, kto chce kupić pierwszą lodówkę, jest to wybór numer jeden. Taka pierwsza lodówka, będzie Twoją ostatnią. Sprzęt totalnie bezobsługowy przez okres 20 lat lub więcej. Mrozi do -18*C w razie potrzeby. Zaczyna chłodzić w parę minut po podpięciu do prądu. No i na koniec rzecz najważniejsza: energooszczędność! Taka lodówka pobiera około 45W, ale nie non stop, lecz jedynie podczas cyklu pracy, a wszyscy dobrze wiemy, że lodówki w domu pracują parę minut, potem ‚odpoczywają’ przez kolejne 15 minut i tak w kółko. Więc jeśli podliczymy taki cykl godzinowy, to okaże się, że lodówki kompresorowe mogą być nawet sześciokrotnie bardziej energooszczędne od lodówek absorpcyjnych. Przy obecnych, bardzo niskich, cenach za panele słoneczne, opłaca się używać lodówek kompresorowych wraz z panelami, ponieważ otrzymujemy swego rodzaju ‚perpetuum mobile’: panel zasila lodówkę i ładuje akumulator w ciągu dnia, a w ciągu nocy lodówka bez problemu pracuje z samego akumulatora. Następnego dnia cykl się powtarza, więc nigdy nie martwimy się o prąd i możemy mieszkać nawet miesiąc na plaży, a lodówka będzie pracować. Sam to sprawdzałem osobiście i rodzinnie.

 

 

Podsumowanie

W moim podsumowaniu będą tylko trzy punkty:

  1. Kup lodówkę kompresorową
  2. A jak nie, to kup lodówkę kompresorową
  3. Ewentualnie kup kompresorową