Jaki aparat fotograficzny wybrać?


Aparaty fotograficzne to temat rzeka, przynajmniej dla nas. Od prawie 20 lat fotografujemy (http://jedrak.com, http://zamecka-jedrak.com), więc nie są nam wcale obce zarówno tematy dotyczące estetycznej strony fotografii, jak i sprzętowej.  Ja wiem jednak, z góry, że nie pomogę w wyborze aparatu, gdyż musi on być dostosowany do człowieka, a każdy człowiek jest inny. Postaram się jednak uzasadnić dlaczego pewien sprzęt się sprawdza lepiej niż inny.

Jaki jest najlepszy aparat fotograficzny?

Tu odpowiedź jest prosta: najlepszy aparat to ten, który akurat jest pod ręką. No bo gdyby go nie było, to nie byłoby zdjęcia. Dlatego też telefony komórkowe to najlepsze aparaty, bo pozwalają nam chwycić takie momenty, które od wielu z nas wymagałyby pojechania do domu po aparat. Mało kto nosi ze sobą aparat fotograficzny ‚na wszelki wypadek’, a przecież prawie każdy z nas nosi zawsze przy sobie telefon. Na tym jednak zalety telefonów się kończą, gdyż jakość zdjęć z telefonów jest nadal fatalna i ze względu na prawa fizyki (rozmiar matrycy i optyki) zawsze taka pozostanie. Mała matryca również powoduje to, że zdjęcia się ‚płaskie’, bez wrażenia trójwymiarowości. Jeśli robimy komuś portret to tło wcale nie jest rozmyte, nie ma wrażenia przestrzeni.

Aparat na wakacje

Na zdjęciu powyżej widać rozmycie tła, które nie było, nie jest i nigdy nie będzie osiągalne w aparacie fotograficznym wbudowanym w telefon. Ograniczenie to nie wynika z niechęci producentów, ale po prostu z praw fizyki. Oprócz ‚płaskich’ zdjęć, kolejnym problemem brak możliwości fotografowania w trudnych warunkach oświetleniowych i ogólna przekłamana, przereklamowana jakość: producenci chwalą się ilością megapikseli, a w rzeczywistości nie ma to znaczenia.

 

Drugim segmentem, po telefonach komórkowych, są aparaty kompaktowe czy też tzw. bezlusterkowce. Jest to w sumie grupa sprzętu, która zadowoli 80% użytkowników. Jakość zdjęć z takich aparatów, zwłaszcza tych, które kosztują bliżej 1000zł niż 100zł, jest bardzo dobra. Nadal nie uzyskamy efektu głębi, jak ze zdjęcia powyżej, ale przynajmniej pamiątki z wakacji będą śliczne i da się z nich wykonać jakieś sensowne odbitki. Aparaty kompaktowe łączą w sobie niewielkie rozmiary wraz dobrą jakością zdjęć. Osobiście, gdybym miał taki aparat kupować, to bym dopłacił za model wodoodporny. Niby kilkaset złotych więcej, ale można robić zdjęcia pod wodą i nie trzeba się martwić gdy sprzęt upadnie na piasek albo nawet twardsze podłoże.

 

Trzeci segment to lustrzanki, czyli największe z popularnych aparatów, z wymiennymi obiektywami. Tego typu sprzęt oferuje najlepszą jakość zdjęć, możliwość uzyskania małej głębi ostrości, doskonałe odwzorowanie kolorów i ostre zdjęcia. Niestety kosztem dużych rozmiarów, dużej masy i wysokiej ceny. Jak to w życiu: coś za coś. Jednak nawet używana lustrzanka sprzed 10 lat zrobi lepsze zdjęcia niż współczesny kompakt, więc nie odrzucajmy z góry używanego sprzętu takiego, jak Nikon D300, Fuji S5 Pro, Canon 5D. Są to modele kosztujące około 1000zł (2016r.) a oferują jakość przewyższającą, i to ze sporym marginesem, możliwości współczesnych kompaktów.

 

Dla mnie i Anety zdjęcia są bardzo ważnym elementem życia, więc używanie lustrzanki jest oczywistym wyborem.

 

Jakiego aparatu używamy?

Aparat na podróż Nikon D3

 

Nasz wybór padł na Nikona D3. Jest to model, który pojawił się w 2007r i w tym roku go kupiliśmy. Jego wadą jest to, że w 2007r kosztował kilkanaście tysięcy złotych a to jest sporo pieniędzy nawet dzisiaj. Jest to też duży sprzęt, ale to mała wada, bo jest ergonomiczny i na tyle wytrzymały, że nie trzeba się z nim cackać. W końcu za coś się płaci.

Zalety tego sprzętu są jednak warte więcej niż jego początkowa cena. Przede wszystkim ten sprzęt dawno mi się zwrócił, bo wykonywaliśmy nim liczne sesje zdjęciowe, zabierany był w podróże, uwieczniliśmy narodziny i dorastanie naszych dzieci a po tylu latach eksploatacji, jakość zdjęć z Nikona D3 nadal jest na równi ze współczesnym sprzętem. Krótko mówiąc, zamiast kupować średni sprzęt i wymieniać go co dwa lata, to kupiliśmy flagowy model i po prawie 10 latach nadal nie ma sensu z niego rezygnować. Darzę Nikona D3 wielkim sentymentem, ale też obiektywnie dostrzegam, że jest to sprzęt pancerny, wykonany z wielką precyzją i dający piękne zdjęcia.

 

Nikkor 200mm/2.0

Oprócz tego do naszego aparatu jest dostępna cała gama doskonałych obiektywów i akcesoriów.

 

Aparat fotograficzny na podróż

Nad polskim morzem jest drobny piasek, ale mimo wszystko aparat nie musi leżeć w torbie.

 

Nikon naprawa

Podczas mojego pobytu w Londynie aparat mi upadł na asfalt prosto z ramienia. Trochę się pogniótł obiektyw i jeden z elementów aparatu. Naprostowałem wszystko młotkiem (na serio, młotkiem, przysięgam). Profesjonalny sprzęt wykonany jest z metalu, więc rzadko pęka przy upadku i da się go w pewnym stopniu siłowo nareperować. Niestety nie miałem jak sfotografować naprawy, ale zdjęcie młotka i jednego z obiektywów jest. Wszystko po mojej naprawie działa bez zarzutu do dziś.

Oczywiście robienie zdjęć podczas deszczu, ubrudzenie aparatu błotem, drobne zdarcia lakieru czy obtłuczenia to standard przy naszym trybie życia, ale modele D3, D4, D5 to sprzęt reporterski więc takie sytuacje im nie straszne. Z tymi aparatami ludzie jeżdżą na wojnę, a tam dzieje się więcej niż upuszczenie aparatu na asfalt w Londynie.

 

Reasumując…

  • nie chcesz nosić ciężaru, to aparat kompaktowy będzie dobrym kompromisem.
  • chcesz nosić ciężar, to kup lustrzankę a jakość zdjęć będzie wyśmienita.

 

UPDATE nr.1 – 10.2016

Podczas ostatniej podróży Aneta położyła aparat trochę za blisko morza i nagle przyszła bardzo duża fala, która przykryła cały aparat. Słona woda zabija elektronikę i mechanikę. Z powodu soli śniedzieją układy elektroniczne a elementy mechaniczne rdzewieją.

Parę dni później, podczas zdjęć przy wodospadach nad rzeką Neda, nasz najmłodszy syn Franek miał nam podać aparat, ale się potknął i wpadł do wody. Na szczęście była to źródlana, słodka woda, więc wymyła osad z soli, mam nadzieję. Po paru tygodniach aparat nadal działa. Pożyczyłem go znajomemu na sesję i powiedział, że nigdy nie miał w ręku tak pięknie działającego aparatu (a sam miał D3), który by tak nędznie wyglądał z wierzchu. Mam nadzieję, że nie będę musiał uzupełniać tego wpisu o kolejne niespodzianki.

 

Jako ciekawostka dodam, że zrobienie dobrych zdjęć nie jest takie łatwe i wymaga dźwigania trochę sprzętu. Poniżej zdjęcie sprzed lat przedstawiające co zabierałem na wyjazd na Hvar.

Nikon D4, Hasselblad, Minolta flash meter V

 

A poniżej miniaturka z instrukcją obsługi:

Sprzęt fotograficzny

  1. Światłomierz Minolta Flash Meter V. Niezbędny podczas fotografowania aparatem analogowym.
  2. Aparat Hasselblad 500 C/M wraz z obiektywem 50mm.
  3. Obiektyw Nikkor 85mm/1.8
  4. Obiektyw Nikkor 50mm/1.4
  5. Ładowarka baterii do Nikona D4.
  6. Samowyzwalacz mechaniczny i wężyk spustowy do aparatu Hasselblad. Tak kiedyś się robiło selfie.
  7. Magazynek na dodatkowy film Hasselblad
  8. Lupa pomagająca np. przy kręceniu filmów aparatem D4
  9. Filtr czerwony (podbijający kontrast przy zdjęciach czarno-białych i czytnik kart.
  10. Filmy do Hasselblada: slajdy i czarno-białe
  11. Obiektyw Hasselblad 80mm
  12. Obiektyw Nikkor 15mm
  13. Karty pamięci i stopka do statywu.
  14. Aparat Nikon D4 (pożyczony do zabawy, normalnie w tym miejscu jest D3).
  15. Odbiornik GPS Nikon GP-1. Pozwala na zapisanie miejsca wykonania zdjęcia.
  16. Statyw Manfrotto. To on nam robi zdjęcia razem, chociaż teraz to chłopaki przejęli tę rolę.

Na zdjęciu nie ma jeszcze wielu dupereli, nie ma laptopa, nie ma obiektywu 35mm, którym robiłem to zdjęcie, nie ma obiektywu 150-500mm (prawie tak duży jak statyw) i tysiąca kabelków, dekielków itd.

 

Tworzenie czegoś pięknego, w każdej dziedzinie życia, wymaga poświęcenia. Moim poświęceniem jest dźwiganie tego całego żelastwa na plecach.

Komentarze

komentarze