Świąteczny Londyn z dziećmi


Plan był jasny i prosty pokazać 8 i 5 latkowi Świąteczny Londyn, kolorowy, tętniący życiem z ferią kolorów i świątecznych ozdób. Ja jestem absolutną miłośniczką Londynu i bardzo chciałam zabrać tam chłopców w ten wyjątkowy czas, tak aby poczuli tzw „Magię Świąt”.

Londyn

Wszystko dla nich było nowe, pierwszy raz w Londynie, pierwszy raz lecieli samolotem( wcześniej wszędzie samochodem), było to dla nich duże zderzenie z  multikulturowym Światem. Ja sama miałam trochę obaw jak mój mały Franek da radę sprostać  napiętemu grafikowi, który przygotowałam na każdy dzień. Jak się okazało obawy były zupełnie bezpodstawne Franek zaskoczył nas wszystkich, był dzielny nie marudził, ciekawy wszystkiego i cudownie współpracujący. Łatwo nie było wychodziliśmy z domu ok 10 rano i wracaliśmy późnym wieczorem, tak aby zobaczyć jak najwięcej. Małe nóżki mojego chłopca każdego dnia dawały radę, powiem więcej my padaliśmy ze zmęczenia, a oni jak ze stali działali działali działali :-)

Przedstawię mały skrót z tych 4 dni eksploatowania nowego miejsca.

Lot do Londynu wybraliśmy nocny, więc na miejsce dotarliśmy ok 2 w nocy. Chłopcy pomimo później pory trzymali się bardzo dzielnie i jak przystało na ranne ptaszki zrobili nam wczesną pobudkę. Aby nie tracić dnia wyruszyliśmy w miasto :-) Nogi i moje serce poniosły nas w stronę Brick Lane. Niestety był to środek tygodnia, więc nie załapaliśmy się na niedzielny Brick Lane Market. Miejsce to zdecydowanie ożywia się tego dnia tygodnia, kiedy cała ulica wypełnia się straganami, część osób handluje  skarbami porozkładanymi bezpośrednio na ulicy (oczywiście wersja dla tych co nie płacą za miejsce). Może ktoś zapyta co mogę tam kupić ??? Wszystko moi drodzy, wszytko :-) Ubrania od £5 , meble, buty, stare aparaty fotograficzne, zabawki z dawnych czasów, biżuterię…jednym słowem, wszystko czego dusza zapragnie znajdziesz tam właśnie. A co najcudowniejsze można wyszukać skarby za małe pieniądze. To dopiero radość upolować coś wspaniałego i nie zapłacić za to fortunę. Ilekroć jestem na Brick Lane Market żałuję, że nie przyjechałam samochodem tylko skusiłam się na samolot.

ABC_4324

ABC_9746

Skończyliśmy szał  trzeba coś zjeść, a nawet jest to koniecznie, ponieważ miejsce to przyciąga różnorodnością potraw z całego świat. Za małe pieniądze można zjeść prosto z ulicy lub jeśli ktoś woli usiąść w knajpie. Głównie są to knajpki z jedzeniem muzułmańskim i hinduskim. jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie i jego kubki smakowe będą w niebie:-) Moje dzieciaki z rozkoszą mniejszą i większą próbowały czekolad o różnych smakach. Rozkosz mniejsza była przy tych o smaku chilii :-)

ABC_0700

ABC_0702

ABC_0697

Brick Lane to miejsce artystyczne, z duszą i cudownym klimatem. Kolebka artystów…Banksy który pozostawił piękny ślad na murach. Graffiti zachwycało Filipa robił im zdjęcia oglądał z zapartym tchem. Dołączyliśmy się do grupki z przewodnikiem, który opowiadał historię graffiti i tym bardziej mogliśmy poczuć klimat tego miejsca.

London

 

Kolejne kroki postawiliśmy w Natural History Muzeum w South Kensington. Muzeum niezwykłe, pełne skarbów i eksponatów, a co najważniejsze można je zwiedzić zupełnie ZA DARMO!!!. Kolejka była spora, ale bardzo szybko udało nam się dostać do środka gdzie na wyjściu przywitał nas szkielet dinozaura diplodoka(kopia). Dzieci robiły ciągle WOW WOW:-) Szkielet ten zostanie zastąpiony prawdziwym szkieletem płetwala błękinego. Prawdopodobnie zawiśnie w holu w 2017 roku, póki co można go zobaczyć w galerii ssaków. 25 metrowy okaz robi wrażenie.

ABC_0737

Całość muzeum podzielona jest na kilka działów tematycznych, każdy znajdzie coś dla siebie: botanika, entomologia, mineralogia, paleontologia, zoologia. Dodatkowo podzielony jest na strefy kolorystyczne.  Oczywiście pierwsze kroki zrobiliśmy do galerii dinozaurów, gdzie ekspozycje ogląda się na różnych poziomach. Byliśmy akurat w sobotę, więc ilość zwiedzających była spora, myślę że na tygodniu może być spokojniej.Wielka atrakcją był poruszający się i ryczący T-Rex. Nie tylko dzieci były zachwycone, dorośli również wzdychali i komentowali podekscytowani. Jest to absolutnie magiczne miejsce, każdy znajdzie coś dla siebie.

ABC_0747

ABC_0751

Ponieważ do muzeum dodarliśmy popołudniu było trochę za mało czasu aby wszystko na spokojnie zobaczyć..ale nie ma tego złego, będzie pretekst żeby nadrobić :-) Muzeum szczerze polecam i to nie tylko dzieciom, ale dorosłym również, piękna architektura cudowne eksponaty, MUST HAVE na liście do zwiedzania. Pamietajmy o tym aby przeznaczyć sobie na  zwiedzanie cały dzień, będzie przyjemniej bez zbędnego pospiechu.

ABC_0754

ABC_0758

ABC_0755

Po wyjściu z muzeum przywitały nas takie oto piękne widoki :-)

Kolejnego dnia jedziemy do stacji Waterloo gdzie przeszliśmy sobie nad Tamizę tam dzieciaki podziwiały London Eye, oraz widok na Westminister, Big Ben. Ludzi było duzo jak zwykle w tym miejscu, ale nam to specjalnie nie przeszkadzało tym razem :-) Sa takie miejsca w których ludzie są nieodłącznym elementem i trzeba o tym pamiętać. Obok London Eye był plac zabaw dla dzieci gdzie z przyjemnością odpoczęliśmy chwile, a dzieci mogły się wybawić.

ABC_0802

ABC_0803

ABC_0823

ABC_0859

ABC_0826

ABC_0843

ABC_0866

Z nad Tamizy udaliśmy się do wyczekiwanego przez dzieci sklepu Hamleys. Brytyjska sieć z zabawkami dla dzieci w Londynie znajduje sie przy Regent Street i podobno jak podaje Wikipedia jest największym sklepem z zabawkami na świecie. Kilka pięter rzeczywiście robi wrażenie, a dzieci dostają zawrotu głowy. Wszystko wkoło gra, jeździ, piszczy, amok kompletny. Mam wrażenie, że dzieci przekraczając drzwi wchodzą w jakiś zaczarowany świat, gdzie wszystkiego można dotknąć, sprawdzić. Sklep dla dzieci i z myślą o dzieciach i to się czuje :-) Przestrzegam, że nakłonic dziecko do wyjścia nie jest łatwo..ja po pewnym czasie miałam dosyć chodzenia obwieszona kurtkami uff to było wyzwanie, ale czego się nie robi dla chłopaków w końcu przyjechaliśmy tutaj dla nich.

ABC_0883

ABC_0978

ABC_0981

ABC_1005

ABC_0890

 

Po opuszczeniu domu rozpusty dla dzieci, poszliśmy na spacer na Oxford Street. Zarówno Regent Street jak i sąsiadująca z nią Oxford były pięknie świątecznie przyozdobione, wystawy sklepowe kusiły przechodniów. Tak naprawdę wszędzie czuło się świąteczną atmosferę i każda ulica była piękna, nie tylko te najbardziej oblegane i popularne.

ABC_0927

ABC_0922

ABC_0923

ABC_0934

ABC_0937

ABC_1039

ABC_1053

 

 

 

 

 

Komentarze

komentarze